Kierowcy regularnie spotykają się z doniesieniami o drastycznych podwyżkach opłat za przeglądy rejestracyjne oraz surowych karach za przekroczenie terminu pieczątki w dowodzie. Wokół wizyt na stacjach kontroli pojazdów narosło wiele mitów, które podsycają niepewność i wywołują niepotrzebny stres. Rzeczywistość prawna wciąż różni się jednak od zapowiedzi i postulatów branżowych.
Ile wynosi cena badania technicznego w 2024 roku?
Podstawowa cena badania technicznego samochodu osobowego nie zmieniła się od 2004 roku i nadal wynosi dokładnie 98 zł. Do tej kwoty doliczana jest opłata ewidencyjna na rzecz systemu CEPiK w wysokości 1 zł, co oznacza, że ostateczny koszt standardowego przeglądu zamyka się w kwocie 99 zł. Stawka ta jest sztywno regulowana przez rozporządzenie odpowiedniego ministerstwa, co oznacza, że żadna stacja kontroli pojazdów w Polsce nie może ustalać własnego cennika.
W przypadku innych typów pojazdów oraz dodatkowego wyposażenia obowiązują ściśle określone dopłaty:
- badanie techniczne samochodu osobowego z instalacją gazową LPG lub CNG kosztuje łącznie 162 zł (w tym opłata ewidencyjna),
- przegląd motocykla to wydatek rzędu 63 zł,
- sprawdzenie motoroweru kosztuje 51 zł,
- okresowe badanie samochodu ciężarowego do 3,5 tony wiąże się z opłatą 99 zł.
Mimo inflacji, drastycznego wzrostu cen energii i kosztów pracy, urzędowa tabela opłat pozostaje zamrożona od dwóch dekad.
Przegląd za 149 zł: skąd wzięła się ta kwota i czy wejdzie w życie?
Informacje o przeglądzie kosztującym 149 zł pojawiają się w mediach cyklicznie. Kwota ta nie jest jednak nową stawką wprowadzoną przez ustawodawcę, lecz propozycją środowiska diagnostów. Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów oraz zrzeszone organizacje od lat alarmują, że prowadzenie działalności przy stawkach ustalonych dwadzieścia lat temu staje się skrajnie nierentowne.
Propozycja podniesienia stawki bazowej do 149 zł netto (lub w innych wariantach około 180-200 zł brutto) miała być kompromisem między potrzebami przedsiębiorców a możliwościami finansowymi kierowców. Branża argumentuje swoje postulaty:
- koniecznością zakupu i regularnej kalibracji nowoczesnych urządzeń diagnostycznych,
- wielokrotnym wzrostem płacy minimalnej od 2004 roku,
- rosnącymi rachunkami za ogrzewanie i prąd niezbędny do działania ścieżek diagnostycznych,
- dążeniem do utrzymania wykwalifikowanej kadry inżynierów i diagnostów.
Mimo wielokrotnych apeli, petycji i protestów środowiska SKP, Ministerstwo Infrastruktury nie zdecydowało się dotąd na nowelizację rozporządzenia taryfowego. Oznacza to, że kwota 149 zł pozostaje wyłącznie postulatem, a nie obowiązującym prawem.
Mity o karach na stacji kontroli pojazdów za badanie po terminie
Wśród zmotoryzowanych krąży przekonanie, że spóźnienie z wizytą na przeglądzie skutkuje automatyczną karą finansową, którą diagnosta dolicza do rachunku. Najczęściej mówi się o podwójnej stawce za badanie wykonane po upływie 30 dni od wyznaczonej daty.
To mit. W przeszłości przygotowywano projekty ustaw wdrażające unijne dyrektywy, które zakładały karną opłatę w wysokości 100 procent wartości badania za zwłokę powyżej 30 dni. Pieniądze te miały trafiać do Transportowego Dozoru Technicznego. Prace nad tymi przepisami zostały jednak przerwane i projekt trafił do kosza.
Diagnosta na stacji kontroli pojazdów nie ma żadnych podstaw prawnych, aby pobrać od kierowcy choćby złotówkę więcej, niż przewiduje urzędowy cennik. Niezależnie od tego, czy przyjedziesz na badanie dzień po terminie, miesiąc później, czy po dwóch latach, cena badania technicznego pozostaje dokładnie taka sama. Pracownik stacji nie jest organem ścigania, nie wystawia mandatów i nie rozlicza kierowcy z czasu, w którym pojazd nie posiadał ważnego przeglądu.
Mandat i utrata dowodu, czyli realne skutki jazdy bez przeglądu
Brak kar finansowych bezpośrednio na stacji diagnostycznej nie oznacza, że ignorowanie terminu badania uchodzi na sucho. Konsekwencje poruszania się niesprawdzonym pojazdem po drogach publicznych są dotkliwe i egzekwowane przez policję oraz ubezpieczycieli.
Główne ryzyka związane z brakiem ważnej pieczątki to:
- Mandat podczas kontroli drogowej. Policjant ma prawo nałożyć grzywnę w wysokości od 1500 do nawet 5000 zł, jeśli uzna, że stan techniczny pojazdu zagraża bezpieczeństwu na drodze lub nie został potwierdzony w terminie.
- Elektroniczne zatrzymanie dowodu rejestracyjnego. Funkcjonariusz wprowadza odpowiedni wpis do bazy CEPiK, a kierowca otrzymuje pokwitowanie ważne maksymalnie przez 7 dni (lub krócej), które uprawnia wyłącznie do dojechania na stację kontroli.
- Odholowanie na parking depozytowy. Jeżeli samochód wykazuje rażące usterki stwarzające bezpośrednie zagrożenie, policja natychmiast wycofuje go z ruchu na koszt właściciela.
- Kłopoty z ubezpieczeniem. W przypadku ubezpieczenia Autocasco (AC) ubezpieczyciel niemal na pewno odmówi wypłaty odszkodowania po szkodzie, powołując się na rażące niedbalstwo i brak ważnych badań. Z kolei przy obowiązkowym OC ubezpieczyciel wypłaci pieniądze poszkodowanym, ale może dochodzić zwrotu kosztów od sprawcy na drodze regresu, jeżeli udowodni, że zły stan techniczny auta był przyczyną wypadku.
Terminowe stawiennictwo na stacji kontroli pojazdów to zatem nie tylko kwestia formalności, ale przede wszystkim ochrony własnego portfela przed konsekwencjami prawnymi i ubezpieczeniowymi.



